Pojawiła się druga wiadomość.
CLAIRE: Proszę, odpowiedz. Martwimy się.
Wpatrywałem się w słowa, aż stały się niewyraźne.
Potem wpisałem: Pyszne. Już mi się chce spać.
Od razu pojawiły się trzy kropki.
CLAIRE: Dobrze. Idź do domu i odpocznij. Zajmiemy się wszystkim jutro.
Zablokowałem ekran.
Daniel wyszeptał: „Co oni planują?”
Spojrzałem w stronę deszczu za oknem i przypomniałem sobie dokumenty dotyczące pełnomocnictwa, które Evan położył rano na moim stole podczas śniadania.
„Myślą, że jutro należy do nich” – powiedziałem. „Upewnijmy się, że tak nie jest”.
„I upewnij się, że nigdy nie zapomną dzisiejszej nocy”.
Część 2
Laboratorium potwierdziło, że napój zawierał zolpidem, lek uspokajający na receptę, w dawce prawie czterokrotnie przekraczającej standardową dawkę. W połączeniu z moim lekiem na serce, mógł spowodować niewydolność oddechową, splątanie lub śmiertelny upadek. Evan wybrał coś, co mogło wyglądać na błąd starej kobiety.
To był jego pierwszy błąd.
Drugim powodem było niedocenienie tego, jak starannie zabezpieczyłem dowody.
O świcie detektyw Ortiz miała już zapieczętowaną próbkę, monitoring restauracji, zeznania świadków i wniosek o nakaz. Poradziła mi, żebym zachowywał się normalnie.
Tak też zrobiłem.
