Dwie godziny po pogrzebie mojej córki zmarli zaczęli mówić.
Wciąż miałem na sobie czerń, kiedy dr Elias Grant zawołał i szepnął: „Przyjdź sam. Nikomu nie mów, zwłaszcza Danielowi”.
Daniel Mercer był moim zięciem. Płakał pięknie na cmentarzu, jedną ręką przyciskając do serca, a drugą ściskając moją, gdy błyskały flesze. „Spędzę resztę życia, oddając hołd Claire” – powiedział.
Byłem niemal pełen podziwu dla tego występu.
W gabinecie dr. Granta rolety były zasłonięte. Zamknął drzwi na klucz, włożył dysk do komputera i odtworzył plik audio nagrany podczas ostatniej wizyty Claire.
Głos Daniela wypełnił pomieszczenie.
„Powiedz cokolwiek matce, a ja dopilnuję, żebyś stracił wszystko, zanim umrzesz”.
Wtedy Claire, drżąc, powiedziała: „Zmieniłeś mi leki. Chcesz, żebym się pogubiła”.
„Jesteś już niestabilny. Wszyscy mi wierzą.”
Krzesło zaszurało. Claire jęknęła.
Nagrywanie zakończone.
Doktor Grant wyglądała na chorą. „Ukryła urządzenie w torebce. Powiedziała mi, że Daniel kontrolował jej recepty i zmuszał ją do podpisywania dokumentów. Zanim zdążyłam to zgłosić, zmarła”.
Oficjalnie Claire doznała śmiertelnego zawału serca spowodowanego niezdiagnozowaną chorobą. Daniel nakazał natychmiastową kremację, twierdząc, że było to jej życzeniem.
Nie było.
