Część 3
Carlo próbował uratować pomieszczenie głośnością.
„To prywatna sprawa naszej rodziny!” – ryknął, gdy weszliśmy z powrotem do sali balowej.
Ale nazwisko Moretti już teraz pojawiało się na ekranach wszystkich telefonów.
Radny miejski pospiesznie zmierzał w stronę wyjścia. Pracownik banku szeptał do telefonu. Narzeczony Eleny – tak, narzeczony – stał przy wieży szampańskiej, wpatrując się w czerwoną bieliznę na podłodze.
„Spałaś z nim?” zapytał Elenę.
Otworzyła usta. Nic z nich nie wyszło.
Daniel znowu złapał mnie za ramię, tym razem zdesperowany. „Claire, przestań. Możemy porozmawiać”.
Patrzyłam na jego dłoń, aż mnie puścił.
„Miałeś lata, żeby porozmawiać.”
Elena nagle znów poczuła w sobie okrucieństwo. „Myślisz, że wygrałaś? Daniel wciąż mnie kocha. Mężczyźni tacy jak on nie są z kobietami takimi jak ty”.
„Nie” – powiedziałem. „Ludzie tacy jak Daniel trzymają się tego, kto ich finansuje”.
Wtedy otworzyły się ostatnie drzwi.
Weszło dwóch śledczych federalnych, za nimi lokalna policja.
Sala balowa zamarła.
Daniel zatoczył się do tyłu. „Claire…”
Skinąłem głową w stronę funkcjonariuszy. „Złożyłem wszystko dziś rano. Dziś wieczorem to była tylko kurtuazja. Uważałem, że wasze ofiary zasłużyły na to, żeby zobaczyć wasze twarze, kiedy prawda dotrze do was”.
Carlo krzyknął na swojego prawnika.
Śledczy ukradł nakaz.
