CZĘŚĆ 2
Cały dzień próbowałem przekonać samego siebie, że Elena powiedziała prawdę.
Ale nie mogłem się skupić na spotkaniach. Raporty finansowe rozmywały mi się przed oczami, a co kilka minut zerkałem na telefon.
Około południa wysłałem jej wiadomość.
**Czy wszystko w porządku?**
Jej odpowiedź nadeszła prawie godzinę później.
**Nic mi nie jest. Nie martw się.**
Cztery słowa i nic więcej.
Następnego dnia zatrzymałem się w aptece znajdującej się w pobliżu prywatnej kliniki.
Wracając do samochodu, zobaczyłem Elenę opuszczającą budynek.
Nosiła okulary przeciwsłoneczne pod szarym niebem, a w jednej ręce trzymała dokumenty medyczne. Poruszała się ostrożnie, jakby każdy krok wymagał wysiłku.
Zawołałem ją po imieniu.
Zamarła zanim się odwróciła.
„Co tu robisz?” zapytałem.
„Tylko badanie kontrolne. Mam migreny.”
Wiedziałem, że kłamie.
Ale desperacja w jej wyrazie twarzy powstrzymała mnie przed konfrontacją. Potrzebowała, żebym udawał, że jej wierzę, i dałem jej tę niewielką ochronę.
Zanim wróciłem do Meksyku, odwiedziłem ośrodek, w którym pracowała.
Elena przywitała mnie w cichym korytarzu, a nie w głównym holu.
Wyglądała na wyczerpaną.
„Martwię się o ciebie” – powiedziałem.
"Ja wiem."
„Oczywiście, że coś jest nie tak.”
Złożyła ramiona.
„Jeśli nie będzie ze mną dobrze, co dokładnie z tym zrobisz?”
„Nie wiem. Ale zniknięcie nie jest rozwiązaniem.”
Jej wyraz twarzy na chwilę złagodniał.
„To, co się między nami wydarzyło, było prawdziwe” – powiedziała. „Ale to nie znaczy, że masz to z powrotem wprowadzić do swojego życia”.
„Elena—”
„Niech to zostanie na jedną noc. Proszę.”
