Lokal zwrócił mi resztę. Wykorzystałem go na zorganizowanie mniejszej kolacji dla osób, które stały obok mnie.
Adrian był obecny, ale nie jako mój wybawca.
Przyjechał jako mój partner biznesowy.
Razem założyliśmy firmę konsultingową w zakresie ryzyka, a moje nazwisko widniało jako pierwsze na drzwiach. Rok później jej przychody przekroczyły osiem cyfr.
Dopiero wtedy, na cichym dachu, gdzie nie było żadnej publiczności, Adrian wyciągnął pierścionek.
„Tym razem nie będziemy udawać” – powiedział.
Spojrzałem na miasto w dole, wreszcie spokojne.
Wyjątkowo cisza należała wyłącznie do mnie.
Wtedy uśmiechnąłem się i dałem mu odpowiedź, na którą Evan nigdy nie zasługiwał.
