Część 2
Dwadzieścia minut później przybył prezes Arthur Bell. Spojrzał na mnie, jakby czekał dwanaście lat.
Mój ojciec nie zajmował się wyłącznie naprawianiem zegarów.
Zanim się urodziłem, Samuel Vale założył Vale Capital, prywatną firmę inwestycyjną, która po cichu finansowała regionalne banki, firmy logistyczne i nieruchomości komercyjne. Po śmierci mojej matki wycofał się z życia publicznego i przekazał swoje aktywa w zarząd powierniczy. Chciał, żebym został wychowany bez żadnych praw.
„Twój spadek nigdy nie został wypłacony, ponieważ twój ojciec obawiał się, że mąż będzie na ciebie naciskał” – wyjaśnił Arthur. „Karta była impulsem. Użycie jej dowodziło, że działałeś niezależnie”.
Fundusz dysponował aktywami płynnymi o wartości 187 milionów dolarów i posiadał jeszcze większe udziały kontrolne.
Poczułem smutek, nie triumf. Mój ojciec dostrzegł niebezpieczeństwo przede mną.
Arthur przesunął w moją stronę kolejną teczkę. Firma Granta, Mercer Strategic, przetrwała, ponieważ Vale Capital był właścicielem wynajmowanego budynku, gwarantował największą linię kredytową i inwestował za pośrednictwem trzech nieoficjalnych podmiotów. Grant latami przechwalał się, że zbudował wszystko sam, nieświadomie stojąc na fundamencie mojego ojca.
„Czy mogę go uciszyć?” zapytałem.
Arthur przyjrzał mi się uważnie. „Możesz. Ale twój ojciec zapytałby, czy zniszczenie to to samo, co sprawiedliwość”.
Więc wybrałem sprawiedliwość.
Najpierw zatrudniłem Elenę Ruiz, biegłą księgową i adwokatkę rozwodową. Dałem jej wszystkie kopie zapasowe laptopów, faktury, oferty i notatki głosowe, jakie zachowałem. Grant nie docenił kobiety, która zorganizowała całe jego życie. Miałem kopie umów dowodzące, że stworzyłem systemy obsługi klienta Mercer, e-maile pokazujące, że Vanessa otrzymywała potajemne płatności, oraz nagrania, na których Grant groził mi umieszczeniem na czarnej liście.
