Ale zapomniał, czego nauczyła mnie moja praca: kłamstwa pozostawiają po sobie ślady.
Sędzia Elena Marrow spojrzała na mnie. „Pani Vale, czy ma pani adwokata?”
„Mój adwokat jest na zewnątrz z dwoma świadkami, Wysoki Sądzie. Prosiłem o możliwość zabrania głosu jako pierwszy.”
Sloan się uśmiechnął. „Wydaje się zdezorientowana”.
Podszedłem do ławki i odłożyłem teczkę.
„Wysoki Sądzie” – powiedziałem na tyle spokojnie, że uśmiech Adriana w końcu zgasł – „to dziecko nie jest powodem, dla którego proszę o ochronę. On jest tego dowodem”.
Adrian zbladł.
Jego matka przestała się uśmiechać.
CZĘŚĆ 2
Sędzia otworzył teczkę, a pewność siebie Sloana zmieniła się w irytację.
„Dowód czego?” – zapytał.
„Wielokrotne zatrucie” – powiedziałem. „Manipulowanie dowodami. Przymus finansowy. I zaplanowane, oszukańcze roszczenie o opiekę”.
Adrian wstał. „Ona jest szalona”.
Młotek sędziego Marrowa zatrzeszczał raz. „Proszę usiąść”.
Zaczęłam od raportu toksykologicznego noworodka Noaha. Jego tkanka pępowinowa wykazała wielokrotną ekspozycję na klonazepam w ostatnim trymestrze ciąży. Adrian powiedział w szpitalu, że nadużywam środków uspokajających. Sfałszowane streszczenie medyczne dołączone do jego petycji twierdziło, że zrealizowałam trzy recepty.
Numery apteki należały do prywatnej firmy świadczącej usługi konsjerża, opłacanej przez Adriana. Recepty były mu wydawane na skróconą wersję jego drugiego imienia. W teczce znajdowały się poświadczone zapisy apteki, rejestry ubezpieczeniowe i wyciągi z kart kredytowych.
Sloan machnął ręką. „To niczego nie dowodzi. Małżeństwa dzielą się wydatkami”.
„W takim razie omówmy dawkowanie” – odpowiedziałem.
