CZĘŚĆ 2
Mercy siedziała zupełnie nieruchomo, gdy samolot wystartował, a w jej głowie krążyły myśli o wymówkach.
Może to był żart. Może 15C był krewnym. Może „miłość” oznaczała coś niewinnego.
Ale jej ciało już znało prawdę.
Kiedy sygnalizacja zapięcia pasów zgasła, wstała i udawała, że idzie do toalety. Mijając rząd 15, zerknęła w stronę fotela.
Kobieta w 15C była młoda, blond i piękna.
A jedna ręka spoczywała na wyraźnie widocznym ciążowym brzuszku.
Miłosierdzie prawie się potknęła.
Zamknęła się w toalecie i załamała się w milczeniu. Jej szminka wciąż była idealna. Czerwona sukienka wciąż wyglądała pięknie. Ale kobieta w lustrze wyglądała jak ktoś ubrany na uroczystość, kto przypadkiem wszedł w kres swojego życia.
Kiedy samolot wylądował, coś w jej wnętrzu ochłonęło się i uspokoiło.
Poszła za ciężarną kobietą przez terminal. Kobieta nie poszła do odbioru bagażu. Skierowała się w stronę korytarza dla załogi.
Chwilę później pojawił się Daniel.
Jego twarz rozjaśniła się, gdy ją zobaczył.
Podszedł prosto do niej, położył rękę na jej talii i pocałował.
To był moment, w którym Miłosierdzie przestało targować się z rzeczywistością.
Podeszła i poklepała go po ramieniu.
Gdy Daniel się odwrócił, cała krew odpłynęła mu z twarzy.
„Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy” – powiedziała Mercy.
„Na litość boską? Co ty tu robisz?”
„Przyszłam ci zrobić niespodziankę” – odpowiedziała. „Wygląda na to, że to ja zostałam zaskoczona”.
