O 7:25 zastępca szeryfa wysiadł z radiowozu i wręczył Ruth złożony dokument. Nie był to nakaz eksmisji z domku, ponieważ nigdy do niego nie wchodzili. Był to nakaz prawny nakazujący im natychmiastowe opuszczenie drogi prywatnej pod groźbą oskarżenia o wtargnięcie.
Ręce Ruth drżały, gdy czytała.
Megan obserwowała wszystko z ganku, za nią wciąż paliło się światło, a znad kawy w zimnym powietrzu unosiła się para.
Część 2
Darren zauważył ją pierwszy.
Stał obok swojego srebrnego SUV-a, przyciskając obie ręce do głowy. Melissa płakała za nim, podczas gdy ich dwaj synowie kopali kamienie w okolice tylnego koła. Wypożyczony van jechał dalej na biegu jałowym, wypełniony po same okna torbami podróżnymi, lodówkami z zakupami, składanymi krzesłami i ulubioną czerwoną walizką Ruth – tą ogromną, którą zawsze zabierała, gdy zamierzała zostać dłużej, niż ktokolwiek ją zaprosił.
„Megan!” krzyknął Darren w stronę drogi. „Otwórz bramę!”
Jego głos niósł się między drzewami, szorstki z zażenowania. Spodziewał się kłótni przy drzwiach wejściowych. Spodziewał się, że przepchnie się obok niej, rzuci bagaże, zajmie sypialnie i pozwoli cioci Ruth kierować rozmową. Nie spodziewał się żelaznej bramy, zastępcy szeryfa i lawet już zakładających łańcuchy pod pojazdy.
Megan pozostała na ganku.
Zastępca Carl Whitman, szeroki, barczysty mężczyzna po pięćdziesiątce, przeniósł wzrok z Ruth na papiery w dłoni. „Proszę pani, powiadomiono panią pisemnie, że to teren prywatny. Nie może pani blokować drogi dojazdowej”.
Ruth uniosła brodę. W wieku sześćdziesięciu sześciu lat wciąż emanowała elegancką surowością kobiety przyzwyczajonej do poniżania innych jednym spojrzeniem. „To spór rodzinny”.
„Nie, proszę pani” – powiedział Whitman. „To spór o nieruchomość, a właściciel wyraził się jasno”.
Ruth wskazała na wzgórze. „Mieszkała w moim domu przez lata”.
Megan w końcu zeszła po schodach ganku. Górskie powietrze szczypało ją w policzki, ale w głębi duszy czuła niespodziewane ciepło i spokój. Przeszła żwirową drogę tylko na tyle daleko, by mogli ją wyraźnie zobaczyć za zamkniętą bramą.
„Wynajęłam od ciebie pokój w piwnicy” – zawołała Megan. „I zapłaciłam więcej niż wynosił twój kredyt hipoteczny”.
Wyraz twarzy Ruth się nasilał.
Darren podszedł do krat. „Na serio wezwałeś na nas policję?”
„Nie” – odpowiedziała Megan. „Zadzwoniłam do biura szeryfa w zeszłym tygodniu i powiedziałam im, że możesz spróbować. Dzisiaj zastępca szeryfa Whitman zareagował na skargę o wtargnięcie na teren prywatny”.
Melissa odłożyła telefon.
Ruth zmrużyła oczy. „Po tym wszystkim, co dla ciebie poświęciłam?”
