Elias wziął przyniesioną przez nią teczkę, przejrzał umowę przeniesienia akcji i przekazał ją jednemu ze swoich prawników.
„Przymusowy czas, drapieżna wycena, brak niezależnego doradcy” – powiedział adwokat. „Przydatne”.
Ton mojego ojca stał się ostrzejszy. „Claire, powiedz mu, że to wyolbrzymia”.
Wyprostowałem koc Noaha. „Wszedłeś do mojego pokoju szpitalnego po porodzie i zagroziłeś, że mnie porzucisz, jeśli nie oddam akcji wartych miliony”.
„Zaoferowaliśmy wsparcie” – warknęła matka.
„Zaoferowałeś pieniądze za milczenie.”
Elias postawił krzesło obok mojego łóżka, a jego spokój był bardziej przerażający niż gniew. „Komitet inwestycyjny zbiera się w piątek. Do tego czasu nikt z Mercer Development nie może kontaktować się z Claire”.
Mój ojciec poszedł naprzód. „Nie da się zniszczyć trzydziestoletniej firmy z powodu urażonych uczuć”.
„Nie chodzi tu o uczucia”.
Odeszli, udając, że nadal kontrolują sytuację. Tego wieczoru Grant powiedział zarządowi, że złapałem bogatego mężczyznę i zamierzam go wykorzystać do kradzieży firmy. Matka zadzwoniła do krewnych i twierdziła, że Elias zażądał testu na ojcostwo. Ojciec wysłał mi e-maila, w którym oskarżył mnie o naruszenie moich obowiązków powierniczych.
Ich nieostrożność ułatwiła mi pracę.
Przez trzy dni pracowałem w szpitalnym pokoju, podczas gdy Noah spał obok. Uporządkowałem dokumentację finansową z dwóch lat, zmienione umowy z dostawcami i wiadomości, które Grant usunął z firmowego serwera, nie zdając sobie sprawy, że kopie zapasowe w chmurze wciąż istnieją.
Dwanaście firm-słupów wystawiło Mercer Development rachunki na dziewiętnaście milionów dolarów za usługi konsultingowe i materiały budowlane, które nigdy nie istniały. Skradzione fundusze pokryły koszt penthouse'u Granta, biżuterii mojej matki i prywatnych strat finansowych mojego ojca.
Ale najbardziej szkodliwy dowód pochodził bezpośrednio od mojej matki.
O 2:13 nad ranem wysłała mi wiadomość głosową.
„Przekaż akcje, Claire. Elias odejdzie, jak się znudzi. A kiedy to zrobi, nie wracaj na czworaka z tym dzieckiem”.
Zapisałem nagranie.
W piątek rano moi rodzice weszli do sali konferencyjnej Vale Capital, uśmiechając się do fotografów. Grant miał na sobie drogi, nowy zegarek i niósł butelkę szampana. Wierzyli, że ogłoszenie o inwestycji zmusi mnie do wycofania moich akcji.
Potem zauważyli, że siedzę na przeciwległym końcu stołu z Noahem na rękach.
Obok mnie siedział Elias, a obok niego nasi prawnicy, przewodniczący komisji audytowej Mercer Development oraz dwaj śledczy z państwowej jednostki zajmującej się przestępstwami finansowymi.
Grant zatrzymał się w drzwiach.
Elias zamknął za nimi drzwi.
„Gratulacje” – powiedział. „W końcu znalazłeś ojca”.
