Choroba odebrała jej tak dużą kontrolę.
Starałem się odwdzięczyć w każdy możliwy sposób.
Przez trzydzieści wspaniałych minut Mia pływała w basenie w okularach, śmiejąc się za każdym razem, gdy woda chlapała jej twarz.
„Bardzo mi się tu podoba, mamo” – powiedziała.
Prawie się rozpłakałam, chowając się za okularami przeciwsłonecznymi.
Potem poprosiła o koktajle.
„Szybko to zrobimy” – powiedziałem jej.
Nie było nas może piętnaście minut.
Kiedy wróciliśmy, nasze krzesła były zajęte.
Kobieta w białym, designerskim kostiumie kąpielowym rozciągnęła się na moim krześle, z okularami przeciwsłonecznymi wciśniętymi w idealnie ułożone włosy. Mężczyzna obok niej, prawdopodobnie jej chłopak, siedział na krześle Mii, przeglądając telefon, jakby to on był właścicielem tego miejsca.
Nasze ręczniki były w pobliskim koszu na śmieci.
Przez sekundę mogłem tylko patrzeć.
Mała dłoń Mii zacisnęła się na jej koktajlu.
„Mamo?” wyszeptała. „To było nasze miejsce”.
„Wiem, kochanie” – powiedziałem cicho. „Pozwól mi się tym zająć”.
Podszedłem ostrożnie.
„Przepraszam” – powiedziałem. „Te krzesła były zarezerwowane dla nas”.
Kobieta nawet na mnie nie spojrzała.
„Zarezerwowanie nic nie znaczy, jeśli odejdziesz.”
„Nie było nas około dziesięciu minut.”
Część 2:
Wzruszyła ramionami. „To nie mój problem”.
Jej chłopak uśmiechnął się ironicznie, nie odrywając wzroku od telefonu.
Wskazałem na klipsy na ręczniki wciąż przyczepione do stolika nocnego. Był na nich wyraźnie napisany numer naszego pokoju.
„Te znaczniki są nasze.”
To w końcu skłoniło ją do spojrzenia w górę.
Jej wzrok przesunął się ze mnie na Mię.
