„Bo masz dyplom, którego nie do końca zdobyłeś, a teraz masz pracę, której nie możesz wykonywać, bo wszyscy cię ratowali. Nie nienawidzę cię. Kocham cię na tyle, by pozwolić ci nauczyć się stać”.
Trzy tygodnie później mój ojciec znalazł moje mieszkanie podczas burzy. Z obrzydzeniem spojrzał na mój mały pokój i kazał mi spakować torbę i wrócić do domu.
„Twoja matka jest wrakiem człowieka. W domu panuje bałagan. Potrzebujemy cię”.
„Potrzebujesz gosposi. Zatrudnij ją.”
„Jestem twoim ojcem. Masz zobowiązania wobec tej rodziny”.
„Robiłam wszystko dobrze, tato. Miałam dobre oceny, unikałam kłopotów, pomagałam Ryanowi, sprzątałam dom i nigdy o nic nie prosiłam. A na tej kolacji traktowałeś mnie jak ciężar”.
„To był tylko czynsz.”
„Nigdy nie chodziło o pieniądze. Dałeś Ryanowi samochód za to, że go woziłeś. Dałeś mi rachunek za to, że byłem niezawodny”.
„To chłopiec. Potrzebuje przewagi. To co innego.”
"Dlaczego?"
