Szukałam naszego albumu ślubnego w biurku mojego męża, gdy znalazłam pendrive oznaczony

CZĘŚĆ 3

Ogarnęła mnie panika.

Próbowałem zamknąć laptopa, ale moje palce były niezdarne i bezużyteczne. Zanim zdążyłem się ruszyć, usłyszałem jego kroki na korytarzu.

Wtedy w drzwiach pojawił się Sean.

Przez sekundę żadne z nas nic nie powiedziało.

Jego wzrok przesunął się z mojej twarzy na laptopa.

Następnie do pendrive'a, który trzymam w ręku.

Cała twarz mu odpłynęła.

Nie było to spojrzenie człowieka przyłapanego na ukrywaniu niewinnej niespodzianki.

To był strach.

Prawdziwy strach.

Taki, który sprawiał, że robiło mi się niedobrze, zanim jeszcze otworzył usta.

„Gdzie to znalazłeś?” zapytał cicho.

Ledwo mogłem mówić.

„W twoim biurku.”

Zacisnął szczękę. Podszedł bliżej, ale ja przyciągnęłam pendrive'a bliżej piersi, nawet się nie zastanawiając.

„Sean” – wyszeptałam drżącym głosem – „co to jest?”

Nie odpowiedział od razu.

Ta cisza powiedziała mi więcej, niż mogłaby powiedzieć jakakolwiek wymówka.

Człowiek, któremu ufałam przez cztery lata, stanął przede mną jak obcy, wpatrując się w jedyną rzecz, której – jak wyraźnie miał nadzieję – nigdy nie znajdę.

Spojrzałem z powrotem na laptopa.

WIDEO 2 wciąż czekało.

I po raz pierwszy odkąd za niego wyszłam, zastanowiłam się, czy życie, które kochałam, zostało zbudowane na czymś, czego nigdy nie miałam ujrzeć.