Sześć miesięcy po rozwodzie mój były mąż nagle zadzwonił, żeby zaprosić mnie na swój ślub. Odpowiedziałam: „Właśnie urodziłam. Nigdzie się nie wybieram”. Pół godziny później w panice pobiegł do mojego pokoju w szpitalu…

„Nie. Twój system konferencyjny tak. Kazałeś działowi IT automatycznie archiwizować dane ze względów bezpieczeństwa.”

Celeste trzasnęła stołem. „To wymuszenie”.

Marissa przesunęła propozycję ugody.

Wymagało to od Adriana oddania swoich udziałów, zwrotu sprzeniewierzonych środków, rezygnacji ze stanowisk w firmie i przyznania się do popełnienia przestępstwa finansowego. Vanessa i jej ojciec mieli zwrócić patenty i współpracować z prokuraturą. W zamian nie będziemy domagać się odszkodowania karnego na tyle wysokiego, by doprowadzić obie rodziny do bankructwa.

Vanessa pierwsza chwyciła długopis.

Adrian wpatrywał się w nią. „Podpisujesz?”

„Nie pójdę z twojego powodu do więzienia.”

„Wiedziałeś wszystko.”

„Wiedziałem, co mi powiedziałeś.”

Zaczęli krzyczeć.

Sześć miesięcy wcześniej stali razem w mojej kuchni, przekonani, że jestem jednością. Teraz szarpali się, zastanawiając się, kto pierwszy skłamał.

Adrian zwrócił się do mnie.

„Czego chcesz, Eleno? Przeprosin?”

"NIE."

"Pieniądze?"

„Już odzyskałem to, co ukradłeś.”

Jego wzrok przesunął się w stronę dziecka.

„Mój syn.”

Wstałem.

„On nie jest kartą przetargową”.

Arogancja Adriana zniknęła.

„Mogę się zmienić.”