Część 2
Przeszłam obok matki, zanim zdążyła mi przeszkodzić.
Detektyw Ramirez wszedł za mną, trzymając jedną rękę blisko radia. Dwaj umundurowani funkcjonariusze poszli za nim. Mój ojciec wyszedł z korytarza z twarzą zaczerwienioną z wściekłości.
„O co chodzi?” – zapytał. „Nie możecie po prostu wprowadzić policji do naszego domu”.
„Mogę” – powiedziałem. „Zwłaszcza gdy odbieram zakodowany sygnał SOS od starszej kobiety w środku”.
Coś błysnęło w jego oczach.
Krótkie. Subtelne. Winne.
Moja mama zacisnęła dłonie. „Twoja babcia jest zdezorientowana. Mówi dziwne rzeczy”.
Wtedy babcia krzyknęła ponownie, tym razem słabszym głosem.
„Maya!”
Pospieszyłem w stronę tylnej sypialni.
Drzwi były zamknięte od zewnątrz.
Na pół sekundy wszyscy zamarli.
Wtedy detektyw Ramirez powiedział: „Otwórz”.
Mój ojciec podszedł do nas. „Czasami się zamyka”.
„Śluza jest po tej stronie” – powiedziałem.
Nic nie powiedział.
Jeden z funkcjonariuszy użył narzędzia, żeby wyważyć drzwi. Babcia siedziała na skraju łóżka w koszuli nocnej, drżąca i blada. Brakowało jej torebki. Telefon leżał na komodzie po drugiej stronie pokoju. Buteleczki z lekami stały otwarte, z usuniętymi etykietami.
Uklęknąłem przed nią. „Babciu, jestem tutaj”.
Chwyciła mnie za rękę z niespodziewaną siłą. „Kazali mi podpisać papiery”.
Moja matka natychmiast zaczęła płakać. „To nieprawda”.
Babcia wskazała na biurko. „Twój ojciec powiedział, że jeśli nie podpiszę, zamknie mnie w zakładzie karnym i powie wszystkim, że straciłam rozum”.
W pokoju zapadła cisza.
Odwróciłem się w stronę biurka. W teczce znajdowały się dokumenty prawne, formularze bankowe i projekt pełnomocnictwa, w którym mój ojciec był głównym pełnomocnikiem. Obok nich stał laptop.
Mój laptop.
