Następnego dnia pokazał mi stare zdjęcie, na którym mój mąż stoi obok niego i uśmiecha się przed tą samą biblioteką.
Łzy napłynęły mi do oczu.
Wyjaśnił mi, że znali się już wcześniej i że mój mąż powierzył mu bardzo ważną misję: miał mnie chronić, gdyby coś mu się stało.
Następnie wyznał mi, że cały poprzedni wieczór pewien mężczyzna obserwował mój dom.
Mój mąż potajemnie prowadził śledztwo w sprawie potężnego i skorumpowanego dewelopera, a niektórzy ludzie kontynuowali poszukiwania dowodów, które ukrył przed śmiercią.
Przerażona poszłam z nim na komisariat policji.
Dzięki jego zeznaniom policja wszczęła śledztwo i objęła mój dom nadzorem.
Kilka dni później policjanci aresztowali mężczyznę, który szukał pamięci USB zawierającej wszystkie dowody zebrane przez mojego męża.
Po kilku aresztowaniach policji udało się w końcu rozbić całą siatkę korupcyjną.


