„Tęsknisz za nimi kiedyś?” – zapytała.
Spojrzałem przez okno na wolontariuszy pakujących pudełka z zapasami na zimę wokół starego stołu jadalnego.
„Tęsknię za tym, kim myślałem, że są.”
Oparła głowę o moje ramię.
Po drugiej stronie miasta moja matka mieszkała w wynajętym pokoju pod nadzorem sądu. Natalie pracowała w więziennej pralni i wysyłała listy, których nigdy nie otwierałem.
Śnieg padał delikatnie, pokrywając podjazd, na którym Claire niemal zginęła.
Tym razem stała obok mnie, ciepła, bezpieczna i uśmiechnięta.
A wszystkie drzwi w naszym domu otwierały się od środka.
