CZĘŚĆ 3
Dwa dni później odbyła się pilna rozprawa w Sądzie Najwyższym hrabstwa Suffolk.
Victor wszedł w granatowym garniturze, który był niedbale wyprasowany. Odczułem z tego większą satysfakcję, niż powinienem. Przez lata zajmowałem się wszystkimi niewidocznymi szczegółami, które tworzyły jego elegancki wygląd: pralnią chemiczną, rezerwacjami w restauracjach, listami charytatywnymi, prezentami dla małżonków klientów, poprawionymi przemówieniami i starannie sformułowanymi przeprosinami. Bez mojej pomocy przypominał człowieka, który w pośpiechu się ubrał i pomylił to z planem.
Olivia siedziała w rzędzie za nim, bez biżuterii. Moja diamentowa bransoletka została już sfotografowana, wpisana do akt sprawy i dostarczona do biura Diane dla ochrony.
Sędzia Evelyn Ross weszła na salę rozpraw o 9:05 i od razu dała do zrozumienia, że nie toleruje opóźnień.
Pierwszy wystąpił prawnik Victora, adwokat o ostrych rysach twarzy, Peter Nolan.
„Wysoki Sądzie, mój klient został pozbawiony dostępu do kont osobistych i służbowych przez żonę w akcie odwetu emocjonalnego. Pan Langley jest starszym dyrektorem w Langley Medical Logistics od prawie ośmiu lat. Ma prawo dostępu do środków niezbędnych do pokrycia kosztów utrzymania i obrony prawnej”.
Sędzia Ross spojrzała znad okularów. „Czy pan Langley próbował podróżować za granicę, kiedy te konta zostały zamrożone?”
Nolan zrobił pauzę. „Planował krótką podróż służbową”.
Diane stała z wyrachowanym spokojem. „Z kochanką, Wasza Wysokość. Bilety w jedną stronę do Zurychu. Kupione pod fałszywymi nazwiskami. Miał przy sobie sto osiemdziesiąt tysięcy dolarów w gotówce i czeki potwierdzone z kont firmowych, do których nie miał prawa dostępu”.
Przez salę sądową przeszedł subtelny ruch. Nawet urzędnik sądowy podniósł głowę.
Nolan zacisnął szczękę. „Te zarzuty są badane”.
„Są udokumentowane” – odpowiedziała Diane.
Wyświetliła na ekranie pierwszy dowód.
Jeden rekord transferowy.
A potem jeszcze jeden.
Następnie nastąpiła seria wiadomości e-mail wymienionych przez brata Victora i Olivii, Granta Marsha, w których wyjaśniali, w jaki sposób pieniądze powinny być przesyłane za pośrednictwem firmy konsultingowej, która nie ma personelu, fizycznej lokalizacji i prawdziwych klientów.
Victor wpatrywał się przed siebie.
Skupiłem się na jego dłoniach. Jego prawy kciuk raz po raz muskał obrączkę, która wciąż tkwiła na palcu. Być może uważał, że to sprawia, że wygląda na bardziej sympatycznego. Może nawyk przetrwał dłużej niż poczucie winy.
Następnie Diane wyświetliła wiadomość z lotniska, którą mi wysłał.
„Żegnaj, bezużyteczna kobieto! Ograbiłem cię ze wszystkich aktywów!”
Zdanie zostało wyświetlone na ekranie wyraźnymi, czarnymi literami.
Czasami w pomieszczeniu nagle robi się chłodniej, mimo że temperatura się nie zmieniła. To był jeden z takich momentów.
Sędzia Ross zbadał wiadomość dwa razy.
„Panie Nolan” – powiedziała – „czy pański klient kwestionuje wysłanie tego?”
