Na rozprawie rozwodowej mój mąż był pełen arogancji. „Nigdy więcej nie tkniesz moich pieniędzy”. Jego kochanka uśmiechnęła się: „Ona nie zasługuje na ani grosza”.

Kiedy wszedł sędzia Harold Whitmore, wszyscy wstali. Grant rzucił mi współczujące spojrzenie, takie, jakie ktoś mógłby skierować do rannego zwierzęcia przed zamknięciem bramy.

Rozprawa rozpoczęła się od przedstawienia Granta jako błyskotliwego przedsiębiorcy, a mnie jako żony uzależnionej finansowo. Vanessa przyciskała chusteczkę do wyimaginowanych łez, podczas gdy on opisywał ich romans jako „partnerstwo zrodzone po rozpadzie małżeństwa”.

Lena prawie nie mówiła.

W końcu sędzia spojrzał w stronę naszego stolika. „Pani Mercer, pani adwokat złożył dziś rano zapieczętowany list. Czy to prawda?”

„Tak, Wasza Wysokość.”

Grant zaśmiał się cicho. „Kolejny wpis do pamiętnika?”

Sędzia otworzył kopertę.

Przeczytał pierwszą stronę, a potem drugą.

Uniósł brwi.

Wtedy wyrwał mu się szczery, niespodziewany śmiech. Zakrył usta, odchylił się na krześle i powiedział cicho: „Och… to jest dobre”.

Uśmiech Granta zniknął.

Palce Vanessy zatrzymały się na jego rękawie.

Po raz pierwszy tego ranka na ich twarzach pojawił się strach.

CZĘŚĆ 2

Sędzia Whitmore spojrzał znad okularów. „Panie Mercer, proszę poinstruować swojego klienta, żeby nie opuszczał budynku sądu”.

Adwokat Granta spojrzał na niego. „Wasza Wysokość?”

„Słyszałeś mnie.”

Sięgnęłam do torebki i wyjęłam wąski, czarny notes. Grant od razu to wyczuł. Jego wyraz twarzy się naprężył.

Na lata przed zatrudnieniem kogokolwiek w Mercer Dynamics, ręcznie zapisywałem każdy szczegół rozwoju: algorytmy, daty, nieudane prototypy, rozmowy z inwestorami i umowy licencyjne. Grant często żartował, że te notatki są cenniejsze niż złoto.

Wziął ich jedenaście.

Przeoczył dwunasty.

Lena wstała. „Zapieczętowany list to zawiadomienie o równoległym postępowaniu złożonym dziś rano w sądzie federalnym. Zawiera on poświadczone zapisy patentowe, wyniki badań księgowych oraz wniosek o zabezpieczenie aktywów w nagłych wypadkach”.

Vanessa zaśmiała się lekceważąco. „Ona blefuje”.

Stanąłem przed nią twarzą w twarz. „Masz taką nadzieję”.