„No dalej, Kopciuszku” – powiedział. „Opowiedz ludziom, jak to jest stracić wszystko”.
Podniosłem tacę z pustymi szklankami.
„Powinieneś przestać filmować” – powiedziałem.
On się zaśmiał.
„Dlaczego? Zamierzasz mnie pozwać?”
Spojrzałem na niego.
"Tak."
Zamrugał, po czym wybuchnął głośniejszym śmiechem.
„Słyszałaś, mamo? Ta pokojówka nadal myśli, że jest prawniczką”.
Marissa pojawiła się w drzwiach.
„Prawnik?” powiedziała, uśmiechając się zimno. „Proszę. Twój ojciec zapłacił za ten dyplom, bo ci współczuł. Bez niego jesteś tylko kolejną zgorzkniałą dziewczyną z kredytem studenckim”.
To był jej drugi błąd.
Nie miałem żadnych kredytów studenckich. Ojciec nie opłacił moich studiów. Zdobyłem stypendia, pracowałem jako asystent nocny i zbudowałem reputację na tyle dyskretnie, że aroganccy ludzie nigdy mnie nie zauważyli.
Mój telefon znów zawibrował.
Przy bramie.
Odstawiłem tacę.
Marissa zauważyła ruch i podeszła bliżej.
„Nie waż się wychodzić, dopóki to miejsce nie będzie czyste.”
„To miejsce?” zapytałem.
„Moje miejsce.”
Słowa te spadły między nas niczym zapałka rzucona na benzynę.
Caleb przybliżył obraz.
„Powiedz to jeszcze raz, mamo. To było kultowe.”
Marissa uśmiechnęła się prosto do kamery.
„Mój mąż zostawił mi wszystko. Dom, konta, udziały w firmie. Lily ma wspomnienia. Może miotłę, jeśli będzie grzeczna”.
Kilku gości parsknęło śmiechem, ośmielonych jej pewnością siebie.
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
