Część 3:
Ktoś na imprezie nagrał, jak Vivian mnie policzkuje i nazywa żebrakiem bez grosza. Nagranie było trzęsące, ale dźwięk wyraźny. Moja twarz pojawiła się tylko na kilka sekund w świetle żyrandola, blada i oszołomiona. Ethan stał w tle, zamarły przy wieży szampana.
Internet zrobił to, co zawsze robi.
Prywatne okrucieństwo zmieniło się w publiczny osąd.
W ciągu kilku godzin Vivian Blackwood stała się popularnym tematem w lokalnych mediach społecznościowych. Byli pracownicy zaczęli dzielić się historiami o jej wybuchowym temperamencie, dyskryminacji klasowej i sposobie, w jaki traktowała pracowników na firmowych eventach.
Firma cateringowa napisała, że Vivian kiedyś doprowadziła kelnera do płaczu, bo podała mu niewłaściwą wodę gazowaną.
Była asystentka twierdzi, że została zwolniona za to, że przyszła na charytatywny lunch w „tanich butach”.
Nic nie opublikowałem.
Nie udzielałem żadnych wywiadów.
Nie było mi to potrzebne.
Trzy dni później Ethan przyszedł do mojego mieszkania.
Przez wizjer zobaczyłem, jak trzyma białe róże – moje ulubione, a przynajmniej te, które uważał za moje ulubione. Były moimi ulubionymi, kiedy miałem dwadzieścia dwa lata.
Miałem teraz dwadzieścia osiem lat.
Nie zauważył, że przestałem je kupować kilka lat temu.
„Lena” – zawołał cicho. „Wiem, że jesteś w środku”.
Otworzyłem drzwi, ale zostawiłem łańcuch na miejscu.
Wyglądał okropnie. Jego drogi płaszcz był pognieciony, a pod oczami miał cienie. Po raz pierwszy odkąd go znałem, Ethan Blackwood wyglądał jak człowiek, którego nazwisko nie mogło go uratować.
„Przepraszam” – powiedział.
Czekałem.
„Powinienem był ją powstrzymać” – kontynuował. „Zamarłem. To stało się tak szybko”.
„Uderzyła mnie dwa razy.”
