Zacisnął szczękę. „Nie może być publicznego skandalu. Mercer Dynamics zamyka kontrakt z Bryantem w poniedziałek. Inwestorzy panikują z powodu niestabilności”.
Ten kontrakt był wart czterdzieści milionów dolarów, a linia kredytowa mojego trustu utrzymała jego firmę przy życiu wystarczająco długo, by ją wygrać. Daniel przekonał mnie do podpisania tymczasowych pełnomocnictw do głosowania, podczas gdy on negocjował, twierdząc, że pomoże mu to zachować pozory niezależności. Nigdy nie zrozumiał, że Miriam sporządziła te pełnomocnictwa tak, aby automatycznie wygasły, gdyby dopuścił się oszustwa, sprzeniewierzył fundusze firmy lub zaszkodził interesom większościowego akcjonariusza.
Spanie z moją matką było ohydne. Potajemne przekazywanie jej pieniędzy z korporacji było karalne.
Śledczy Miriam pracowali całą noc. Do śniadania znaleźli płatności od Mercer Dynamics na rzecz fikcyjnej firmy konsultingowej, którą Vivian założyła trzy miesiące wcześniej. Faktury dotyczyły usług strategicznych, których nigdy nie świadczyła. Daniel przelał osiemset tysięcy dolarów, a następnie część z nich wykorzystał na spłatę kredytu hipotecznego za dom, w którym mieszkała Vivian.
Mój dom.
Nieruchomość należała do funduszu powierniczego mojego ojca od jego śmierci. Vivian miała jedynie warunkowe prawo pobytu, które natychmiast wygasało w przypadku dopuszczenia się przez nią nadużyć finansowych wobec funduszu lub jego beneficjentów.
Oni mnie nie tylko zdradzili.
Sami napisali nakaz eksmisji.
W południe Miriam pojawiła się przebrana wśród sprzedawców, niosąc smukłą czarną walizkę. Moja najlepsza przyjaciółka, Nina, pomogła mi podłączyć projektor balowy do mojego laptopa. Koordynatorka ślubu myślała, że przygotowujemy montaż z dzieciństwa.
„Jesteś pewien?” zapytała cicho Nina.
Spojrzałem przez okno. Vivian pozowała obok Daniela, trzymając zaborczo dłoń na jego ramieniu. Wyszeptał coś, co ją rozbawiło.
„Wciąż wydają kradzione pieniądze” – powiedziałem. „Jestem pewien”.
Przed ceremonią Daniel zapędził mnie za drzwi kaplicy.
„Uśmiechniesz się” – mruknął. „Złożysz przysięgę, a potem zdecydujemy, co się z tobą stanie”.
„Co się ze mną dzieje?”
Uśmiechnął się blado. „Beze mnie, Claire, jesteś dekoratorką z dziedzictwem, którego ledwo rozumiesz”.
Za nim rozległ się dźwięk organów.
Zdjąłem zasłonę. „W takim razie powinieneś był przeczytać dokumenty, zanim je podpisałeś”.
Po raz pierwszy na jego twarzy pojawił się wyraz niepewność.
Na zewnątrz, obok Miriam czekało dwóch doręczycieli dokumentów, niosących koperty, które miały położyć kres ich królestwu.
Drzwi otworzyły się zanim zdążył zapytać, co mam na myśli.
