Szew sukienki już pękł.
Przez otwór prześwitywała jaskrawa, neonowa bielizna modelująca.
Diane tego nie zauważyła.
„Mamo” – zawołała jej córka. „Zaczekaj”.
Ale Diane bawiła się zbyt dobrze.
Obróciła się w kółko.
Uszkodzony szew rozszerzył się szerzej.
Zrobiła kolejny pewny krok.
Następnie tkanina pękła z głośnym trzaskiem.
Rozdarcie przesunęło się dalej w górę tyłu sukienki.
Przez sekundę nikt się nie ruszył.
Wtedy ktoś próbował ukryć śmiech, kaszląc.
Inna osoba zasłoniła usta.
Brat Dylana z przerażeniem wpatrywał się w swój telefon.
"O nie."
Próbował zakończyć transmisję na żywo, ale upuścił telefon w piasek.
Obejrzałem wideo na swoim ekranie.
Kanał wypełniły emotikony śmiechu i komentarze pełne zaskoczenia.
Świadkami wszystkiego były dziesiątki osób.
Dopiero wtedy Diane zwróciła uwagę na wyrazy twarzy wokół niej.
Odwróciła się, zobaczyła podartą sukienkę i spojrzała na telefon.
Kolor zniknął z jej twarzy.
Potem ruszyła w moim kierunku.
CZĘŚĆ 3 — GDY SZWY W KOŃCU PĘKŁY
„Jak mogłeś mi to zrobić?” krzyknęła Diane.
Na plaży zapadła cisza.
Przytuliłem syna mocniej i spojrzałem na nią spokojnie.
„Co zrobić?”
„Pozwoliłeś mi tak wyjść!”
„Nie weszłam do sypialni bez pozwolenia. Nie wzięłam niczyjej sukienki i nie założyłam jej tobie”.
Jej telefon wciąż wibrował od powiadomień.
Diane spojrzała na ekran, a na jej twarzy pojawił się grymas upokorzenia.
„To twoja wina” – upierała się. „Chciałeś, żeby tak się stało”.
