CZĘŚĆ 3
Trzy tygodnie później Ryan przyszedł na mediację ubrany w ten sam granatowy garnitur, który miał na sobie na naszym ślubie.
Wyglądał na dziesięć lat starszego.
Lindy z nim nie było.
Została oskarżona o napaść, fałszowanie dowodów i przestępstwa finansowe związane z firmą. Ryan nie został jeszcze aresztowany, ale prokuratorzy ostrzegli jego prawnika, że jego współpraca zadecyduje o dalszych losach sprawy.
Usiadł naprzeciwko mnie i wpatrywał się w blaknący żółty siniak obok mojej szczęki.
„Wyraziłeś swój pogląd” – mruknął.
Złożyłem ręce.
„Nie. Ty zrobiłeś moje.”
Jego prawnik przesunął propozycję na stół.
Ryan chciał, żebym wycofał nakaz ochrony, przestał współpracować ze śledczymi i przepisał moje udziały w firmie. W zamian miał mi dać mieszkanie, samochód i skromną ugodę.
Nie dotykałem papieru.
Mój prawnik położył na stole kolejną teczkę.
Twarz Ryana zbladła.
W środku znajdowały się zaświadczenia bankowe, raporty z badań kryminalistycznych, zapis zabezpieczeń i dowód, że czterdzieści procent udziałów w firmie prawnie należało do mnie, ponieważ kapitał początkowy pochodził z odziedziczonego przeze mnie spadku.
Ryan zawsze nazywał ją „naszą firmą”, gdy potrzebował, żebym pracowała czternaście godzin dziennie bez wynagrodzenia.
Teraz rzeczywiście tak było.
„To nie wszystko” – powiedziałem.
Otworzyłem laptopa.
Na ekranie pojawiła się arkusz kalkulacyjny z pendrive'a Lindy.
Płatności na rzecz spółki-wydmuszki kontrolowanej przez brata Ryana.
Zakup fałszywych materiałów.
