Mój laptop.
Moja identyfikacja.
Moje dokumenty finansowe.
Nic sentymentalnego.
Zostawiłem oprawione zdjęcia ślubne.
Prezenty, które dała nam Linda.
Nawet drogi naszyjnik na rocznicę kupił mi Ryan.
Te rzeczy należały do życia, którego nie chciałam już chronić.
Zanim wyszedłem, poszedłem do jadalni.
Położyłem zapasowy klucz na środku stołu.
Następnie podłożyłam pod spód grubą kopertę.
Wewnątrz znajdowały się kopie dokumentów, które zebrałem w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
Nie wszystkie.
Wystarczająco dużo.
Wystarczająco dużo, żeby Ryan zrozumiał to, co ja wiedziałem.
To wystarczyło, by Linda zrozumiała, że hasło do konta oszczędnościowego jest teraz najmniejszym z jej problemów.
Z przodu napisałem trzy słowa.
WYBRAŁEŚ ŹLE…
