„Czego on chciał?”
„Twierdził, że potrzebuje dokumentów ze swojej dawnej sypialni. Ale myślę, że tak naprawdę chciał zapytać o ciebie.”
„Co mu powiedziałeś?”
„Powiedziałem, że zostaniesz u Isabelli, dopóki nie poczujesz, że jesteś gotowy na powrót.”
Zapadła cisza.
„Czy powiedział coś jeszcze?”
„Zapytał, czy moim zdaniem zrobił coś złego.”
Usiadłem na brzegu łóżka dla gości.
„Co powiedziałeś?”
Powiedziałem mu, że tak.
Ścisnęło mnie w gardle.
„Powiedziałem mu, że jego matka była lekceważona w swoim własnym domu, a on zamiast stanąć przy niej, pomagał ludziom, którzy to robili”.
„Co powiedział?”
Głos Toma złagodniał.
„Płakał, Betty.”
Zakryłem usta.
„Myślę, że zaczyna rozumieć”.
Dwa dni później zadzwonił Julian.
„Chcę cię zobaczyć.”
Nie odpowiedziałem od razu.
„Proszę, mamo. Muszę cię przeprosić osobiście”.
„Dlaczego teraz?”
Przez kilka sekund milczał.
„Bo w końcu zobaczyłem to, co ty.”
W ten weekend Julian pojechał do San Antonio.
Wyglądał na szczuplejszego. Jego oczy były zmęczone, a on ciągle pocierał ręce, gdy siedzieliśmy w salonie Isabelli.
„Po grillu uwierzyłem Rachel” – zaczął. „A może chciałem jej uwierzyć, bo tak było łatwiej”.
„To nie jest zachęcający początek”.
„Wiem. Ale to prawda.”
Wziął głęboki oddech.
„Dwa tygodnie temu byliśmy na urodzinowym grillu jej ojca w Arlington.”
