Moja śmiertelnie chora żona poprosiła mnie, abym znalazł swoją pierwszą miłość jako jej ostatnie życzenie – gdy dowiedziałem się dlaczego, prawie odmówiły mi posłuszeństwa kolana

Było już po jedenastej, gdy znów zapukałem do jej drzwi, trzymając w ręku listy.

„Ona żyje” – powiedziałem, gdy Anna otworzyła drzwi. „Znalazłem naszą córkę”.

Zamarła. „Znalazłeś ją?”

„Jej imię to Rebecca.”

"Rebeko?"

„Moja Rebecca. Córka, którą adoptowaliśmy z Carol.”

Znalazłem naszą córkę.

Anna zakryła usta. „O mój Boże”.

"Ona ma dobre życie."

"Rodzina?"

"Dwóch chłopców."

Anna zakryła usta. „Jestem babcią”.

"Tak."

Ona ma dobre życie.

Opadła na stopień werandy i płakała. Siedziałem obok niej, aż w końcu otarła twarz. „Czy ona o mnie wie?”

"NIE."

"Powiesz jej?"

Rebecca pochowała Carol zaledwie kilka tygodni temu. Teraz musiałem jej powiedzieć, że jej matka ukrywała prawdę o jej narodzinach przez trzydzieści osiem lat.

"Nie wiem jak."

Jestem babcią.

Anna spojrzała na listy. „Carol najwyraźniej też nie”.

„A co jeśli zniszczy to wszystko, co Rebecca o niej pamięta?”

„Walter, twoja matka decydowała, co mi wolno wiedzieć. Carol decydowała, co tobie wolno wiedzieć.”

Spojrzałem na listy. „A teraz podejmę decyzję za Rebeccę”.

"Tak."

Najwyraźniej Carol też nie.