Część 2:
Wszyscy widzieli twarz Lily.
Zadałem jedno pytanie.
„Kto dotknął mojej córki?”
Nikt nie odpowiedział.
Rebecca westchnęła zirytowana.
„Och, Danielu, nie zaczynaj. Twoja córka dostała napadu złości.”
Spojrzałem na nią.
„Co jej zrobiłeś?”
Rebecca przewróciła oczami.
„Przewróciła babeczki Sophie. Potem zaczęła płakać, jakby świat się kończył. Po prostu złapałem ją za ramię i zaprowadziłem do środka, żeby przestała robić sceny”.
Lily ukryła twarz w mojej szyi.
Moja matka pobiegła.
„To nie czas na kłótnie. Mamy gości.”
Prawie się roześmiałem.
Nie dlatego, że było to śmieszne.
Moja córka drżała w moich ramionach, a moja matka bała się, że ją zawstydzę.
Mój ojciec zniżył głos.
„Danielu, uspokój się. Dzieciaki upadają. Dzieci płaczą. Nie rób z urodzinowej imprezy próby”.
Rebecca skrzyżowała ramiona.
„Rozpieszczasz ją, bo wciąż czujesz się winny z powodu Claire.”
Całe podwórko ucichło.
Wtedy przestałem czekać na przeprosiny.
Spojrzałem na swoją rodzinę, każdego z osobna.
„Wychodzimy.”
Moja matka złapała mnie za ramię.
„Nie upokarzajcie nas przed wszystkimi”.
Uwolniłem się.
„Już się upokorzyliście.”
