„Tato, znowu robisz to źle” – powiedziała mi Grace pewnego ranka, wzdychając jak zmęczony kierownik.
„Robię, co mogę, dzieciaku.”
"Twoje najlepsze jest szczurzym gniazdem!"
Lily zachichotała z ustami pełnymi płatków. Uznałem to za zwycięstwo.
Nie szukałam nikogo i nigdy nie oczekiwałam, że ktokolwiek będzie mi odpowiadał . Potem, 10 miesięcy przed tym kieliszkiem szampana, spotkałam Claire w księgarni. Obie sięgnęłyśmy po tę samą książkę w miękkiej oprawie.
"Twoje najlepsze jest szczurzym gniazdem!"
Już na naszej pierwszej randce powiedziałem jej prawdę od razu.
„Mam dwie dziewczyny. To wszystko. Żadnego ukrywania ich, żadnego randkowania przy nich.”
Claire ścisnęła moją dłoń przez stół. „Uwielbiam dzieci , Benie. Zawsze chciałam mieć rodzinę”.
Powiedziała to niemal jak wyćwiczoną kwestię. Powiedziałem sobie, że jestem paranoikiem.
A potem to potwierdziła.
Powiedziałem jej prawdę od razu.
Po spotkaniu z moimi maluchami Claire dowiedziała się i przypomniała sobie, że Lily nienawidziła skórek. Siedziała po turecku na podłodze w kuchni, pomagając Grace przykleić układ słoneczny do plakatu na potrzeby projektu naukowego.
Moja dziewczyna nawet się śmiała, gdy podczas kolacji sok winogronowy Grace wytrysnął na jej białą sukienkę!
„To tylko sok” – powiedziała Claire, delikatnie go pocierając. „Przeżyłam gorsze rzeczy”.
Siedziała po turecku na podłodze w kuchni.
Później, kiedy układałam Grace do snu, naciągnęła kocyk pod samą brodę i wyszeptała: „Tato. Myślę, że mamie by się spodobała”.
To mnie trochę złamało. Pocałowałem ją w czoło i nie ufałem swojemu głosowi na tyle, żeby odpowiedzieć.
