Zaufanie odzyskiwane było stopniowo, nie zaś za pomocą obietnic.
Dnia, w którym w końcu zaprosiłem ją ponownie do środka, zatrzymała się w progu i czekała na pozwolenie.
To było ważniejsze niż jakiekolwiek przeprosiny.
Ludzie często zakładają, że uśmiechałem się na podjeździe, bo już wiedziałem, że wygrałem.
Nie zrobiłem tego.
Uśmiechnąłem się, ponieważ Derek i Emily uważali, że najlepszą rzeczą, jaką mogą mi ukraść, jest dom.
Mylili się.
Dom to tylko drewno, szkło i dokumenty prawne.
Prawie zniszczyli zaufanie.
Sąd zwrócił mi własność po trzech tygodniach.
Naprawa mojej rodziny zajęła mi lata.
