„Proszę, chodź ze mną na górę.”
Ryan stanął mi na drodze.
„Jeszcze nie skończyliśmy rozmawiać”.
Przez dziewięć lat łagodziłam słowa, zanim mu je powiedziałam, przepraszałam, zanim zadałam pytania, i wątpiłam we własne wspomnienia, ilekroć jego wersja brzmiała pewniej.
Tej nocy przestałem.
„Właściwie, Ryan, już skończyliśmy.”
Potem go ominąłem.
W mojej torebce na dole znajdował się mały rejestrator, który wciąż wszystko zapisywał.
Ryan nie miał pojęcia.
**Część 2 — Walizki były już spakowane**
W sypialni Ethana Sophie wspięła się na jego łóżko, ściskając pluszowego królika, podczas gdy Ethan wpatrywał się w zamknięte drzwi.
„Czy ta kobieta naprawdę będzie tu mieszkać?”
Ostrożnie usiadłem przed nimi.
„Nie, nie będzie tu mieszkać z nami, bo wyjeżdżamy dziś wieczorem”.
Twarz Ethana uległa zmianie.
„Czy tata przyjdzie?”
Nic, co Ryan powiedział na dole, nie bolało tak bardzo, jak odpowiedź na to pytanie.
„Tata i ja mamy poważne problemy z dorosłymi i nie pojedzie z nami dziś wieczorem. To nie twoja wina i żadne z was nie musi niczego naprawiać”.
Ethan przełknął ślinę.
„Czy on nas nadal kocha?”
Trzymałem go za rękę.
„Twój ojciec cię kocha, mimo że dorośli teraz podejmują trudne i bolesne decyzje”.
Sophie wychowała swojego królika.
„Czy Bunny może przyjść?”
„Króliczek na pewno przyjdzie.”
Otworzyłam głęboką szafę obok okna Ethana i wyciągnęłam trzy walizki ukryte pod zimowymi płaszczami.
Ethan wpatrywał się.
