„Etykiety” – mówi.
„Etykiety” – odpowiadam.
Obejmuje mnie ramieniem. „Cieszę się, że je tam położyłeś”.
„Ja też.”
Na zewnątrz ktoś woła nas do gry. W środku kolacja jest już prawie gotowa.
Życie nie jest idealne. Rodziny rzadko takie są. Wybaczenie też nie jest proste.
Ale perfekcja nigdy nie była celem.
Był szacunek.
Partnerstwo było.
Wdzięczność była.
I kiedy idę w stronę tarasu, trzymając Davida za rękę, w końcu rozumiem prawdę, którą powinnam znać od początku.
Miłość działa tylko wtedy, gdy nikt nie myli jej z obowiązkiem.
