"Nie wiem."
Pozwoliłem, aby cisza trwała.
„Możesz nauczyć się być jej ojcem” – powiedziałem. „Ale nie możesz wcielić się w tę rolę tylko wtedy, gdy jest ci wygodnie”.
Skinął głową.
"Ja wiem."
Ostrożnie podniosłem Chloe i umieściłem ją w jego ramionach.
Wyglądał na przerażonego.
„Podeprzyj jej głowę” – powiedziałem.
"Ja wiem."
Barbara wydała cichy dźwięk.
„Oczywiste jest, że już niczego nie zakładamy”.
Nawet Eric zdobył się na zmęczony półuśmiech.
Nic nie zmieniło się z dnia na dzień.
W rzeczywistości życie toczyło się wolniej.
Eric wprowadził się do mieszkania zamiast płacić normalny czynsz za dom Barbary.
Tessa niedługo potem odeszła.
Przez jakiś czas życie Erica stało się mniej komfortowe i skromne.
Dla mnie najważniejsze było to, co wydarzyło się później.
Płatności alimentacyjne zaczęły napływać regularnie.
Zaczął pojawiać się na zaplanowanych wizytach.
Czasami Chloe płakała niemal bez przerwy.
Czasami Eric wyglądał na zupełnie zagubionego.
Przestałam kontrolować jego emocje.
Nie uspokajałam go za każdym razem, gdy czuł się niezręcznie.
Nie powiedziałem mu, że ojcostwo powinno być łatwe.
Nie sprawiłam, że dyskomfort Chloe zniknął na rzecz jego dobra.
Tak czy inaczej, ciągle wracał.
Barbara też się zmieniła.
