Adwokat dotknął mojego ramienia. „Twój ojciec pytał, czego chcesz”.
Z dołu dobiegł pijacki głos Vanessy. „Danielu, wyobraź sobie jej minę, kiedy dowie się, że wychodzi z niczym”.
Spojrzałem na tablet. Moje odbicie patrzyło na mnie: mokre włosy, posiniaczona duma, ale oczy nagle stały się czyste.
„Powiedz mojemu ojcu” – powiedziałem – „nie wszystko”.
Adwokat zrobił pauzę.
„Zostaw mi ostatnie drzwi, abym mógł je zamknąć.”
Część 3
Rano Daniel myślał, że wygrał.
Wszedł do jadalni w granatowym garniturze, Vanessa obok niego w moim jedwabnym szlafroku. Siedziałem przy stole z filiżanką herbaty, ubrany na czarno, z starannie upiętymi włosami.
Daniel uśmiechnął się złośliwie. „W końcu się ogarnąłeś?”
Vanessa się zaśmiała. „Uważaj, Danielu. Może do kogoś zadzwonić”.
„Już to zrobiłem” – powiedziałem.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Daniel zmarszczył brwi. „Kto to, do cholery, jest?”
Pierwszymi osobami, które weszły przez drzwi, byli policjanci. Za nimi wszedł adwokat mojego ojca, dwóch agentów ochrony i wysoki mężczyzna w grafitowym płaszczu, którego twarz Daniel od razu rozpoznał z magazynów biznesowych.
Wiktor Hale.
Daniel zbladł.
Uśmiech Vanessy zniknął.
Mój ojciec nie krzyczał. Miliarderzy rzadko muszą. Po prostu spojrzał na Daniela tak, jak sędzia spojrzałby na człowieka, który już się przyznał.
„Wsadziłeś moją ciężarną córkę do lodowatej wody” – powiedział.
Usta Daniela otworzyły się i zamknęły. „Twoja… córka?”
Wstałem.
