Vanessa padła na kolana i chwyciła mnie za spódnicę. „Przyznam, że to twoje oprogramowanie”.
Cofnąłem jej dłoń. „W dokumentach patentowych już tak jest”.
Weszło dwóch śledczych. Doręczyli nakazy zabezpieczenia mienia, zawiadomienia o przesłuchaniu i dokumenty sądowe ograniczające transfery aktywów. Kajdanek nie było, ale przerażenie na twarzach mojej rodziny było lepsze niż teatr.
Adrian odwrócił się od nich i podał mi rękę.
„Czy możemy dokończyć ślub?”
Urzędnik skinął głową.
Położyłam dłoń na dłoni Adriana. Kiedy powtórzyłam przysięgę, mój głos nie drgnął.
