Kupiłam 33 porcelanowe żaby na wyprzedaży garażowej z okazji 8. urodzin mojej córki – a ona przypadkiem rozbiła jedną i zapytała: „Mamo, dlaczego w środku jest twoje zdjęcie?”

Pierwszego sobotniego poranka Amy siedziała przy naszym małym kuchennym stole i jadła płatki z obtłuczonej niebieskiej miski.

Deszcz pukał w okna.

Wzięła kolejną łyżeczkę.

Stałem przy kuchence i gapiłem się na nią, aż ona to zauważyła.

"Co?"

"Nic."

Wzięła kolejną łyżeczkę.

„Wciąż mamy płatki” – powiedziała.

Roześmiałem się tak nagle, że musiałem się odwrócić.

Nie negocjowałem, bo bałem się, że stracę dach nad głową.

Nasi prawnicy walczyli dalej.

Ale nagle przestałam prowadzić negocjacje, bo bałam się, że stracę dach nad głową.

Miałem dach.

Czyn.

Drzwi, których nikt inny nie mógł zamknąć.

Żaba w koronie też tam siedzi.

Mijały miesiące.

Zachowałem kabinę.

Wyremontowaliśmy werandę, wymieniliśmy dwa okna i pokryliśmy sufit Amy świecącymi w ciemności gwiazdami.

Pozostałe trzydzieści jeden żab siedzi na półce nad kominkiem.

Żaba w koronie też tam siedzi.

Zapytałem Amy, czy chce, żebym go wymienił.

Skleiłem kawałki z powrotem, ale na złotej koronie nadal są widoczne cienkie pęknięcia.

Pewnego wieczoru zapytałem Amy, czy chce, żebym ją wymienił.

Wyglądała na przerażoną.

"Dlaczego?"

„Bo jest zepsute.”

Wspięła się na krzesło i dotknęła popękanej złotej korony.

„Ale spójrz na niego.”

"Nie, mamo."

„Ale spójrz na niego.”

"Ja jestem."

Uśmiechnęła się.

„Nadal może być królem”.