Richard wierzył, że zaczyna od nowa z młodszą kobietą, która go uwielbiała. Zamiast tego stał się wygodnym głupcem w czyimś planie przejęcia władzy.
Po raz pierwszy tego dnia poczułem we sobie coś silniejszego niż złamane serce.
Przejrzystość.
Margaret wstała. „Laura, nie rozmawiaj z Richardem sam na sam. Niczego nie podpisuj. Ethan, wyślij wszystkie pliki na mój zaszyfrowany adres”.
„Co się stanie za trzy dni?” zapytałem.
Ethan spojrzał na mnie.
„Roczna ocena zarządu” – powiedział. „Tata planował ogłosić twój rozwód i usunąć cię z bloku głosujących założycieli. Ale jeśli najpierw przedstawimy dowody, nie będzie mógł kontrolować sali”.
Tej nocy Richard dzwonił do mnie siedemnaście razy.
Ignorowałem każde połączenie.
O 23:42 przyszła wiadomość od Vanessy.
Nie rozumiesz, co zaczął twój syn.
Wpatrywałam się w ekran, dopóki Ethan delikatnie nie wziął ode mnie telefonu.
„Mamo” – powiedział – „ona się boi”.
Ale wiedziałem lepiej.
Vanessa się nie bała.
Ona się przygotowywała.
CZĘŚĆ 3
W poranek posiedzenia zarządu niebo nad Manhattanem miało zimny, metaliczny odcień szarości.
Coleman Biotech zajmował trzydzieste czwarte piętro szklanego wieżowca niedaleko Bryant Park. Richard uwielbiał takie biuro, bo dawało mu poczucie nietykalności. Nie wchodziłem do tego budynku od prawie sześciu miesięcy. Richard stopniowo wypychał mnie z niego frazesami, które na początku brzmiały rozsądnie.
„Powinnaś więcej odpoczywać, Lauro.”
„Strona naukowa uległa zmianie”.
„Inwestorzy wolą jeden wyraźny głos”.
Ten jeden wyraźny głos, naturalnie, należał do niego.
