Osiem miesięcy później mój wzrok prawie powrócił.
Stałem w jasnej, nowej galerii, sfinansowanej z ugody, obserwując, jak promienie słońca padają na obrazy namalowane przez ocalałych, odbudowujących swoje życie. Moje unieważnienie małżeństwa było ostateczne. Rezydencja Cross została sprzedana, a nazwa ich hotelu zniknęła.
Po raz pierwszy od ataku światło przestało mnie przerażać. Było ciepłe, czyste i całkowicie moje.
Mój ojciec zapytał, czy żałuję, że ukrywałem, kim jestem.
„Nie” – powiedziałem. „Pokazało mi dokładnie, kim był Daniel”.
Po drugiej stronie pokoju młoda kobieta zdjęła okulary przeciwsłoneczne i po raz pierwszy spojrzała na swój obraz.
Uśmiechnąłem się.
Próbowali sprawić, żebym poczuł się brudny i mały. Zamiast tego dali mi dowody, żebym całkowicie oczyścił z nich swoje życie.
